Świąteczne ozdoby najlepiej zrobić samemu

Fot. Mirosław Cichy
Wykorzystuj wszystko to, co masz pod ręką. Tej podstawowej zasady nauczyłem się dawno temu, oglądając programy Adama Słodowego. Dziś sam potrafię zrobić użytek z każdego, wydawałoby się niepotrzebnego elementu. A to umiejętność, która w tym świątecznym okresie jest wyjątkowo przydatna.

Któregoś dnia od wycinających drzewa leśników, dostałem ogromny pień. Były różne koncepcje jego wykorzystania – stolik ogrodowy, siedzisko. Najpierw jednak musiał dobrze wyschnąć. I tak przeleżał w moim domowym warsztacie kilka lat. Wysychając, drewno w naturalny sposób pękło, co dodało mu naturalnego uroku. Wreszcie pień się przydał. Przygotowując się do świąt zacząłem szukać pomysłu na stabilny, solidny stojak na choinkę. Wystarczyło pień oczyścić, przeszlifować i wyciąć w środku odpowiednich rozmiarów otwór. Choinka wygląda na nim przepięknie, stoi stabilnie, nie wywraca się. A co najważniejsze – do kabli, lampek i samego drzewka nie dosięga nasz pies.




To przypomniało mi o starej zasadzie, którą wpajał mi, dzięki swoim programom, Adam Słodowy. Wszystko to, co robił i pokazywał, opierało się na powszechnie dostępnych, nawet jak na ówczesne czasy, materiałach. Plastikowa rura, puszka po konserwie, tektura, kawałek deski czy drutu – wszystko stanowiło ogromną wartość.
Na początku grudnia pan Adam obchodził swoje 91 urodziny. To właśnie wtedy, gdy telewizja emitowała jego programy pod wspólnym tytułem „Zrób To Sam”, rodziła się moja pasja. Dzięki Internetowi przypomniałem sobie kilka odcinków.
To na podstawie tego programu (a później też i jego książek) budowałem pierwsze lampy z metalowych puszek, karmniki z drewna zebranego w lesie, podstawki pod gorące naczynia z pasków blaszki i z drutu albo sporo zabawek. Zrobione własnoręcznie dawały niesamowitą frajdę.
Niestety, o specjalistycznych narzędziach można było wtedy tylko pomarzyć. Elektryczną wiertarkę moim rodzicom udało się kupić zupełnie przypadkiem. Bo znaleźli się akurat w odpowiednim czasie, w odpowiedniej kolejce, w odpowiednim sklepie. Brak narzędzi i dostępu do materiałów potrafią jednak mocno każdego majsterkowicza zahartować. Wtedy zacząłem dostrzegać to, czego wcześniej nie zauważałem i dziś wykorzystuję to, co mam pod ręką.
Pieniek drzewa, stara deska do krojenia, puszki, patyki zebrane w parku, drut, blacha, plastik, przepalone żarówki a nawet korki po winie. Wszystko ma swoją wartość i wcześniej czy później do czegoś się przyda. Nawet plastikowe butelki przydają się do majsterkowania – można zrobić z nich na przykład taboret (napiszę o tym kiedyś szerzej) albo karmniki dla ptaków. Z zebranych w lesie szyszek, żołędzi czy orzechów, w zależności od fantazji – powstają piękne świąteczne stroiki, świeczniki czy ozdoby choinkowe. Święta to cudowny czas na rodzinną integrację. Dlatego warto takie urocze dekoracje wykonać wspólnie z dziećmi, które przecież uwielbiają pomagać przy takich pracach. Wystarczy tylko puścić wodze fantazji.
Trwa ładowanie komentarzy...