O autorze
Nazywam się Mirosław Cichy. Od lat moim życiem zawodowym rządzi polityka, choć wcześniej była to motoryzacja. Dziennikarzem nie zostałem z przypadku, a z własnego wyboru. Chciałem pracować w telewizji, co ziściło się jednak dopiero po latach. Najpierw było radio - Polskie, potem RMF FM i PLUS. Po drodze była jeszcze prasa. I w końcu, w 2003 roku, wylądowałem w TVP. Głównym moim zajęciem są polityczne newsy i publicystyka. Byłem też sprawozdawcą parlamentarnym, gdy telewizja transmitowała obrady Sejmu. Ale w każdej wolnej chwili, gdy już zgasną kamery i światła, a ja mam jeszcze odrobinę siły i energii - oddaję się swojej pasji - majsterkowaniu. Zaczynałem od naprawiania wszystkiego co się psuło i od robienia tego, co pokazywał w TVP Adam Słodowy. Pasjonuje mnie odnawianie różnych staroci, wymyślanie i budowanie czegoś z niczego. Im jestem starszy, tym te projekty są coraz poważniejsze, a moja wiedza i doświadczenie coraz większe. Właśnie tym wszystkim czego się nauczyłem, do czego sam doszedłem i co potrafię - chciałbym się z Wami podzielić. Bo choć fizycznie takie hobby potwornie męczy - psychicznie cudownie odpręża.

Budujemy drewniany karmnik dla ptaków

Foto. Mirosław Cichy
Karmnik dla ptaków można zbudować niemal ze wszystkiego. Te najprostsze powstają z plastikowych butelek, talerzyków czy podstawek po doniczkach, na których ląduje jedzenie. Te bardziej skomplikowane – z drewna.

Pierwszy „profesjonalny” karmnik zbudowałem jakieś 10 lat temu i trzyma się do dziś. To ten na zdjęciu powyżej. Zrobiłem go tylko z tego, co akurat miałem w mojej pracowni pod ręką. Była wtedy mroźna zima, więc żadnych materiałów w parku zebrać się już nie dało. W ten sposób, nieco przez przypadek, powstał projekt karmnika w wersji „oszczędnościowej”.



Któregoś dnia dostałem zaproszenie do „Pytania na śniadanie” w TVP2, żeby podczas programu na żywo zrobić karmnik. Na szczęście pomagali mi prowadzący – Monika Zamachowska i Tomasz Wolny. Ale, jako że telewizja rządzi się swoimi prawami i czasu nie ma tam zbyt dużo, większość elementów musiałem zrobić wcześniej poza anteną.

Teraz mogę dokładnie opisać, jak samemu krok po kroku zrobić taką ptasią jadłodajnię.
Karmnik wg mojego projektu zbudowany jest z tego, co można znaleźć w parku czy w lesie - gałęzi i patyków z powalonego czy ściętego drzewa przecież tam nie brakuje.
Podstawa karmnika to kawałek deski w kształcie prostokąta o dowolnych wymiarach. Takie drewniane „resztki” można znaleźć (za kilka złotych, a czasem nawet za zwykłe „dziękuję”) u stolarza albo w markecie budowlanym. Proponuję też rozejrzeć się po kuchni i wykorzystać starą deskę do krojenia albo kupić ją w sklepie (znalazłem idealnie nadającą się za niecałe 5 zł). Podstawa daszka to dwa kawałki cieńszej sklejki – nie nadaje się do tego płyta pilśniowa, bo nie jest odporna na warunki atmosferyczne.

Trzon karmnika to średniej grubości gałąź, przycięta u góry pod kątem, tak żeby można było przykręcić do niej z dwóch stron daszek. Gałąź przykręcona jest od dołu dwoma wkrętami do drewna, wcześniej posmarowana została klejem.
Daszek może być wykończony na dwa sposoby. Jeśli ktoś ma piłę elektryczną lub wyrzynarkę, można grubsze gałęzie przeciąć na pół i przykleić lub przybić małymi gwoździkami (tak zrobiłem w moim pierwszym karmniku). Łatwiejsze jest jednak przyklejenie cieniutkich gałęzi jeden obok drugiego. Fajnie jeśli ich długość nie będzie taka sama, daje to wtedy efekt takiej niesymetryczności i przypadkowości oczywiście zamierzonej.
Ja przykręciłem daszek wkrętami, po jednym z każdej strony, wzmacniając połączenie klejem. Takie same cienkie patyki przybiłem też do podstawy całego karmnika (w programie zrobiła to osobiście Monika Zamachowska). Dzięki temu pokarm nie będzie wypadał, a ptaki będą miały się czego trzymać.
I jeszcze o kleju. Najczęściej używam stolarskiego, ale niestety długo schnie i nie w każdym domu jest. Moja rada - do takich prac idealnie nadaje się pistolet klejowy do klejenia na gorąco. Można go bez trudu kupić już za kilkanaście złotych. Mocno trzyma sklejone drewno.
Zrobienie karmnika w telewizyjnym studiu „Pytanie na śniadanie” było nie lada frajdą, lecz także sporym wyzwaniem. Może trudno uwierzyć, ale udało się nam to w nieco ponad… sześć minut, a i tak przekroczyliśmy ustalony czas!
Karmnik z autografami podarowaliśmy WOŚP Jurka Owsiaka. Został sprzedany za 162,50 zł!

Jak to wyglądało na antenie, można zobaczyć tu.
Trwa ładowanie komentarzy...