Odnawianie ma sens!

fot. Mirosław Cichy
fot. Mirosław Cichy
Jakoś tak się składa, że wszystko, co do tej pory trafiało w moje ręce, było w opłakanym stanie. Ta szafka, którą dostałem w prezencie - też. Po wielu tygodniach udało się ją przywrócić do życia, zaraz zobaczycie, jak mi się to udało...

Strasznie się cieszyłem, że będę mógł nad nią pracować. To była rodzinna pamiątka, stała w śląskich domach od co najmniej trzech pokoleń. Napisałem w tytule „szafka, stolik, pomocnik” bo, mówiąc szczerze, do końca nie wiem jak ją zakwalifikować. Może ktoś wie jak się fachowo nazywa?
Dowiedziałem się, że takie szafki miały dwa zastosowania. Pierwsze – w niektórych domach na Śląsku służyła jako prowizoryczna szafka „umywalkowa”. Stała na niej miednica z wodą, obok leżało mydło, a z boku przybijano gwoździe, na których wsiały ręczniki. Na dolnej półce stały zwykle jakieś drobiazgi. Drugie – służyła jako szafka na obuwie. Wewnątrz chowano szczotki, gąbki i pasty do czyszczenia butów, na dolnej półce ustawiano zmienne obuwie – buty i kapcie. Wiem, że dawno temu do tego służyła w tych domach, w których stała. Ale może ktoś ma inne doświadczenia? Chętnie się dowiem do czego można jeszcze ją było użytkować
Kiedy wreszcie już ją zobaczyłem, a przede wszystkim jej opłakany stan, mój entuzjazm opadł. Malowane przez lata różnymi farbami drewno zasiedlały setki albo i tysiące korników, termitów czy innego robactwa. Jakby schodziły się z całej okolicy. Lubię wyzwania więc postanowiłem, że jednak muszę ją przywrócić do takiego stanu, żebym nie musiał jej przed znajomymi chować do piwnicy.



Szafka na moje szczęście nie była klejona a jedynie zbijana gwoździami. Dlatego stosunkowo łatwo było ją rozebrać. Usunięcie tylu warstw starej farby zajęło trochę czasu. Spod farby wyłonił się niestety żałosny obraz – drewno w niektórych miejscach było tak” zjedzone”, że tylko wycięcie fragmentów i wstawienie kawałków nowego drewna ratowało te elementy. W sklepach jest już spory wybór profesjonalnych preparatów do tępienia szkodników, które np. wstrzykuje się w każdą dziurkę po robakach, więc jakoś dałem radę.

Lata użytkowania w różnych warunkach zrobiły swoje. Musiałem dorobić część blatu, jedną z listwę kawałek nogi. Stare zawiasy nie bardzo już nadawały się do ponownego użycia, a że nie były jakoś specjalnie ozdobne więc wstawiłem nowe.
Nie użyłem już ponownie gwoździ. Zamiast nich wybrałem cienkie drewniane kołki, a całość skleiłem.
Zastanawiałem się jaki ma być efekt końcowy.

Można było wygładzić nieco nierówne drewno, wyszlifować i wypolerować. Ja się jednak zdecydowałem na styl „wiejski”. Każdy z elementów został wyszczotkowany (napiszę jeszcze o tej metodzie postarzania drewna) uwidaczniając rysunek drewna. Dzięki temu szafka nabrała jeszcze bardziej wyrazistego charakteru.

Żadnej z dziur po robakach czy po gwoździach nie zaszpachlowałem, co dodało szafce autentyczności i podkreśliło jej wiek. Na koniec jeszcze bejca w kolorze grab i woskowanie. Po latach niszczenia w zawilgoconej piwnicy, wśród gratów i szpargałów, szafka znowu służy. Ale teraz w przedpokoju na podręczne drobiazgi. [photo]326961[/photo
Trwa ładowanie komentarzy...